Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 27 maja 2013

Babka ziemniaczana z boczkiem

Witajcie!

Nie ma to jak błogie kuchenne lenistwo. A to za sprawą potrawy, którą można jeść przez kilka dni, bo szybko się nie nudzi. Jej przygotowanie jest dziecinnie proste. Na pewno należy zacząć od listy zakupów.


Potrzebne produkty:
- ziemniaki 2,5 kg
- mąka pszenna 3 łyżki
- jajka 3
- boczek wędzony
- cebula
- sól, pieprz, majeranek

Zaczynamy od podsmażenia boczku i cebuli.

Następnie obieramy ziemniaki, myjemy i trzemy na tarce. Wsypujemy mąkę i wbijamy jajka. Mieszamy wszystko dodając usmażony boczek i cebulę. Nie zapomnijmy posolić, popieprzyć i doprawić majerankiem - w ilościach jak kto lubi;)

Formę nacieramy masłem i obsypujemy bułką tartą. Wlewamy ziemniaczaną papkę.

Piekarnik rozgrzewamy do 180-200 st. C i wkładamy do niego potrawę na około półtorej do dwóch godzin.

Babka świetnie smakuje sama, a następnego dnia można ją doprawić jogurtem i cukrem.

Smacznego!

wtorek, 30 kwietnia 2013

Wegetariańska PIZZA RUSTICA

Witajcie!

Dzisiaj przedstawię danie, jakie zagościło na naszym stole w sobotnie popołudnie. Mieliśmy wtedy gości, a potrawa musiała być bezmięsna:) Dla mnie jest to wyzwanie, ale lubię wyzwania, więc do dzieła!



Potrzebne produkty:
Ciasto jak do pizzy
- 1 kg mąki pszennej
- 0,5 l letniej wody
- 80 g drożdży
- sól i cukier

Farsz
- 10 jaj
- szpinak - ile kto lubi
- 3 ząbki czosnku
- ser mozzarella
- ser ricotta
- 0,5 kg pieczarek
- suszone pomidory z ziołami
- gałka muszkatołowa
- bazylia
- sól, pieprz

Przygotowanie ciasta wygląda tak samo jak tutaj. Z podanych proporcji wychodzi go naprawdę dużo. Wszystko zależy od naczynia żaroodpornego jakie posiadamy. Na szczęście nadwyżka ciasta nigdy się nie zmarnuje - można zrobić zwykłą pizzę lub bułki.

Gdy nasze ciasto rośnie należy zająć się farszem. Do tego będziemy potrzebowali podsmażonych pieczarek i ugotowanego szpinaku z czosnkiem, solą i pieprzem. Czekamy aż te produkty wystygną.



Do odpowiednio dużego naczynia wkładamy pokrojone suszone pomidory, wystudzone pieczarki, szpinak i wbijamy całe dziesięć jajek. To wszystko mieszamy, solimy, pieprzymy i dodajemy gałkę muszkatołową oraz bazylię. Następnie wrzucamy około dwóch, trzech łyżek serka ricotta oraz dużo, zresztą jak kto lubi, tartej mozzarelli. Gotowe:)


Teraz najciekawsza sprawa. Ciasto dzielimy na dwie części - większą na obłożenie spodu i ścianek naczynia do pieczenia. Mniejszą, aby przykryć potrawę. Obie części rozwałkowujemy na grubość około 0,5 cm.



Formę do pieczenia nacieramy masłem i obsypujemy bułką tartą. Teraz jednym plackiem wykładamy naczynie i zalewamy to naszym wsadem. Drugi placek kładziemy na wierzch i zawijamy brzegi obu ciast razem. W górnej powłoce nie zapomnijmy zrobić otworków aby środek mógł "oddychać". Myślę, że zdjęcia oddają najlepiej cały zamysł ;)



Aha, piekarnik rozgrzewamy do 220 st. C po czym wkładamy pizzę i pieczemy około 40 - 50 min.

Smacznego!

Jeszcze jedna sprawa. Po wyjęciu i rozkrojeniu potrawy nie zdziwcie się, że farsz ma postać trochę płynną. Aby środek stwardniał trzeba poczekać, aż danie lekko ostygnie:)


Do potrawy pasuje czerwone wino - tak przygotowani jesteśmy gotowi na przyjęcie gości;)

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Lasagne z mięsem

Witajcie!

Jakiś czas temu przedstawiłem sposób na lasagne wegetariańską. Teraz przyszedł czas na wersję z mięsem.


Potrzebne produkty:
- 1 kg mięsa mielonego wieprzowo-wołowego
- 1 kg marchewki
- 2-3 cebule
- przecier pomidorowy
- puszka pomidorów
- sól, pieprz, oregano, bazylia, liść laurowy, gałka muszkatołowa
- wino białe około 0,5 - 1 szklanka
- 0,5 l mleka
- 100 g mąki
- 200 g masła
- makaron lasagne
- olej z oliwek


Sos z mięsem przygotowujemy następująco: do rozgrzanego w garnku oleju dodajemy posiekaną marchewkę - takie wiórki. Podsmażamy i dorzucamy drobno pokrojoną cebulę. Następnie wrzucamy zmielone mięso - musimy odczekać chwilę, pomieszać i teraz możemy wlać 0,5 szklanki wina. Nadszedł czas na dodanie pomidorów z puszki i przecieru - nie żałujemy.



Zawartość garnka przyprawiamy solą, pieprzem, oregano, bazylią i liściem laurowym. Zostawiamy na półtorej godziny, na małym grzaniu. Od czasu do czasu mieszamy. Aha, warto mieć liścia laurowego na oku, aby go w porę wyłowić;)



Sos beszamelowy przygotowałem tak: do garnka wlałem 0,5 l mleka, w którym rozmieszałem 100 g mąki pszennej, łyżkę gałki muszkatołowej oraz dwie szczypty soli. Gdy sos zaczął się gotować dodałem 100 g masła. Ważne jest, aby dobrze rozmieszać mąkę, żeby nie było grudek. Gdy sos zacznie bulgotać, odstawiamy go na bok - przyda się potem.


Nadszedł czas na kompozycję potrawy. Na spód naczynia, które wcześniej natarliśmy masłem, kładziemy cienką warstwę sosu z mięsem, a na to makaron lasagne. Następnie znowu sos mięsny i znowu makaron lasagne i tak przeplatamy aż dojdziemy do góry naczynia. Na koniec kładziemy płaty makaronu i na wierzch sos beszamelowy.

Danie pieczemy w piekarniku rozgrzanym do 180 st. C przez około 30 min.

Nic innego mi nie pozostaje jak tylko życzyć smacznego:)

poniedziałek, 25 lutego 2013

Kanelbullar po włosku

W sobotę czekało mnie nie lada wyzwanie. Zainspirowany internetem postanowiłem połączyć dwie kuchnie - szwedzką i włoską. Do tego, powstałą potrawę chcieliśmy zabrać na pewną tajną imprezę, o której od dwóch tygodni huczał cały internet. Nie było miejsca na porażkę. Efekty moich zmagań możecie zobaczyć niżej.


Potrzebne produkty:
Do pesto
- świeża bazylia dużo
- orzeszki pinii 50 g
- parmezan 30 g
- czosnek 3 ząbki
- oliwa z oliwek
- sól
- lód
Do ciasta
- 50 g drożdży
- 80 g masła
- 0,5 l mleka
- łyżeczka soli i cukru
- 0,9 kg mąki pszennej

Produkty zebrane. Czas ruszać do pracy!
Zaczynamy od ciasta. Do dużej miski wsypujemy mąkę i łyżkę soli. W garnku podgrzewamy mleko, roztapiamy w nim masło i drożdże - słodzimy, ale mało. Mleko musi być tylko lekko ciepłe. Powstałą mieszaninę wlewamy do mąki i wyrabiamy ciasto. Następnie przenosimy je na stolnicę, którą wcześniej obsypaliśmy mąką i wyrabiamy dalej. Potem należy ciasto odłożyć na godzinkę lub dwie żeby urosło.


W tym czasie możemy sprawdzić skrzynkę mailową lub zająć się przygotowaniem pesto. Są dwie szkoły jego robienia: a - konserwatywna, w której wykorzystujemy moździerz i b - new age;), gdzie do pracy zaprzęgamy blender. Ja wybrałem drugą metodę dlatego musiałem się posłużyć lodem. Jak się dowiedziałem, zapobiega on szarzeniu i gorzknieniu bazylii.


Orzeszki pinii podpiekamy na patelni, bazylię myjemy i suszymy, natomiast czosnek obieramy. Wszystko to razem łączymy w wysokim naczyniu, dodajemy jeszcze parmezan, dwie łyżki oliwy z oliwek, sól, lód i miksujemy... W tym momencie musi nastąpić przerwa, bo zauważyłem, że dwa krzaczki bazylii to mało. Na szczęście w Auchan były jeszcze dwa ostatnie. ...Miksujemy do uzyskania w miarę jednolitej masy. I gotowe:)


Ciasto pięknie wyrosło, więc należy je teraz rozwałkować na prostokąt ani gruby, ani cienki;) Smarujemy go naszym pysznym pesto. Nie wiem jak wy, ale ja musiałem się powstrzymywać, żeby go nie zjeść.

Jedną partię bułek zrobiłem z dodatkową porcją parmezanu.

Powstały placek kroimy na plastry i zwijamy - myślę, że technikę świetnie ilustrują zdjęcia, więc nie będę się rozpisywał.


Teraz pozostaje tylko rozgrzać piekarnik do 230 st. C i piec bułki około 10-15 min. Kanelbullar ładniej wyglądają, gdy przed włożeniem do pieca posmarujemy je jajkiem, ale to pewnie wszyscy wiedzą;)


Życzę smacznego!

czwartek, 21 lutego 2013

Mini hamburger wieprzowy

Hello, hello!

Dzisiaj przyrządzimy coś szybkiego, pysznego i podobno niezdrowego - taki fast food domowej roboty.


Potrzebne produkty:
- mięso mielone - ja miałem wieprzowe
- sól, pieprz
- ogórek świeży
- pomidor świeży
- cebula
- sałata
- musztarda i majonez
- bułki


Szybkie i proste jedzonko to moja specjalność. Do mielonego wrzucamy sól, pieprz oraz musztardę. Mieszamy to razem i formujemy okrągłe kotlety, mniej więcej takiej średnicy jak posiadane bułki. Lepiej zrobić trochę większe, bo nie wiem jak Wam, ale mi kotlety podczas smażenia się kurczą.
Rozgrzewamy patelnię, ale nie w rękach, i kładziemy na niej nasze hamburgery. W czasie smażenia wkładamy do piekarnika, na górną półkę, przekrojone na połowę bułki. Temperaturę ustawiamy na 150 st. C i załączamy górną grzałkę. Przewracamy kotlety i pamiętamy ciągle o bułkach.

Po usmażeniu mięsa i zarumienieniu się bułek czas na najlepsze, czyli dekorację:)
Dolną połowę bułki smarujemy majonezem, następnie kładziemy sałatę, potem kotlet, ogórek, pomidor i cebulę. Teraz, górną połowę bułki smarujemy musztardą i umieszczamy ją na szczycie naszej kulinarnej wieży. Danie gotowe. Można od razu przygotować takie dwie "kanapki" na głowę.

Życzę smacznego!

wtorek, 19 lutego 2013

Miło, smacznie i pracowicie

Witajcie!

Dzisiaj przepisu nie będzie, a to dlatego, że mieliśmy sesję fotograficzną w trattorii w Gdyni. Zdjęcia skończyły się wielką biesiadą w stylu włoskim. Każdy wie, że trudno gotować, gdy żołądek jest pełen. Zamieszczam zdjęcie prawdziwej, włoskiej pizzy przyrządzonej przez rodowitego Włocha.


czwartek, 14 lutego 2013

Przepis na domowe bułki pszenno-żytnie

Łyżka w dłoń!
Dzisiaj przedstawiam Wam bułki przenno-żytnie. Przepis nie wymaga zakwasu ani wielogodzinnego czekania, aż coś, gdzieś zacznie działać.


Potrzebne produkty:
- 0,51 kg mąki żytniej (typ 720)
- 0,7 kg mąki pszennej
- 45 g drożdży
- 45 g masła
- 1,5 łyżki stołowej soli
- łyżka cukru
- 0,9 l wody

Przyda nam się duża miska, w której zmieszczą się wszystkie produkty i bez problemu będziemy mogli je wymieszać. Wlewamy do niej letniej wody następnie dodajemy drożdże i cukier  - mieszamy. Odstawiamy wodę z drożdżami na pół godziny. Ja w tym czasie wyskoczyłem do sklepu, bo okazało się że nie ma soli...

Następnie odmierzamy potrzebną ilość mąki i razem z solą oraz roztopionym masłem dodajemy do miski z drożdżami. Przed nami najcięższa praca, czyli zmiksowanie składników. Na początku mieszałem łyżką, potem rękoma. Ostatecznie wyłożyłem ciasto z miski na stolnicę oprószoną mąką i ugniatałem dalej, podsypując małe ilości mąki. Chodzi oto, aby uzyskać masę, która się nie klei.

Gdy uzyskamy odpowiednią konsystencję ciasta, to przerabiamy je na bułki. To znaczy, jeszcze chwila - robimy z niego płaskie placki średnicy +/- docelowej bułki. A teraz jeszcze zostawiamy ciasto do wyrośnięcia na około 50-60 min.

Pieczenie
Bułki pieczemy, w zależności od ich wielkości, 15 do 20 min. w temperaturze 230 st.C.



Bułki wyszły przesmaczne i miałem obawy, czy coś zostanie na rano do zrobienia zdjęć. Nawet ich nie zdążyłem policzyć...

Do tego pieczywka, wszystko pasuje od dżemu po pastę rybną:)

Życzę smacznego!


poniedziałek, 11 lutego 2013

Köttbullar - swedish style

Witajcie!

Wczoraj nie dałem rady zrobić wpisu, ponieważ miałem sporo lepienia. Z ilości składników jakie zaraz podam wychodzi 90 szwedzkich klopsów. Ale może zacznę od początku...


Potrzebne produkty:
- mięso mielone wieprzowe 0,8 kg
- mięso mielone wołowe 0,45 kg
- 2 jajka
- 4 łyżki bułki tartej
- 400 ml mleka
- miód i musztarda
- cebula
- sól i pieprz
- masło do smażenia

Szwedzkie klopsiki są sztandarowym daniem naszych sąsiadów z Północy. W zasadzie nie różnią się zbytnio od naszych polskich kotletów mielonych.
Aha, pamiętajcie, aby mięso kupić w tradycyjnym sklepie mięsnym, a nie w hipermarkecie, bo ja już nie wiem, co oni tam tak naprawdę mielą poza mięsem...
Bułkę tartą wsypujemy do naczynia z mlekiem i odstawiamy, od czasu do czasu mieszając.
Bierzemy dużą miskę i wkładamy do niej mięso, miód, musztardę, sól, pieprz i wbijamy jajka. Następnie wszystko to razem mieszamy.



Cebulę kroimy jak najdrobniej potrafimy i szklimy na patelni z dodatkiem masła. Nie jestem dobry w krojeniu cebuli dlatego, aby była jeszcze drobniejsza, potraktowałem ją blenderem. I całą dodajemy do mięsa. Wlewamy również mleko z bułką tartą. Teraz to wszystko znowu mieszamy i wkładamy do lodówki na 20 min., żeby się przegryzło.


Przydałby się asystent
Lepienie kulek nie jest specjalnie skomplikowane. Przynajmniej teraz, kiedy już wiem, że trzeba ręce zmoczyć wodą. Mięso nie przykleja się i klopsy wychodzą naprawdę okrągłe. U mnie z tej ilości produktów co podałem wyszło 90 sztuk, a u Was?


Köttbullar smażymy na maśle obracając na patelni. I to byłoby na tyle. Można je podawać z ziemniakami i borówkami. Świetnie do nich również pasuje ogórek kiszony.

Skål:)

sobota, 9 lutego 2013

Sobotni poranek

Witajcie!

Weekend nastał i możemy oderwać się od codziennych zajęć, czyli start do sprzątania mieszkania... Niee, żartowałem! Można wstać później, delektować się słońcem za oknem, odpalić ulubioną muzykę i zagotować wodę na herbatę.

Dzisiaj proponuję proste, ale jakże smaczne śniadanie:)


Potrzebne produkty:
- jajka (ilość zależna od upodobań)
- pieczywo tostowe graham
- masło
- sól

Postanowiłem zrobić ten wpis, bo czasami łapię się na tym, że nie pamiętam ile czasu powinienem gotować jajka na miękko. Sprawa jest dość poważna, gdyż nikt nie lubi, kiedy jajko po obraniu okazuje się zbyt miękkie. Mniej problematyczne, ale też wkurzające potrafi być jajko ugotowane na twardo. Dla tego od teraz będę miał tu małą ściągawkę;)

1,5 min.
Jajka myjemy (koniecznie, bo wiadomo skąd wychodzą) i wkładamy do garnka z wodą. Następnie  wstawiamy na "palnik". Ważne: gdy woda zacznie się gotować, bulgotać oznacza to, że należy odczekać jeszcze 1,5 min., a potem zdjąć garnek z płyty i schłodzić zimną wodą.

Pieczywo tostowe wkładamy do piekarnika, jak najbliżej górnej grzałki i ustawiamy temperaturę na 150 st.C. Ten sposób opiekania tostów jest dosyć absorbujący. Chwila nieuwagi i chmura czarnego dymu przysłoni nam drogę do kuchni. A więc pilnujemy tostów i przekładamy je, aby równomiernie się ozłociły. Może toster jest lepszy, ale nie będę miał z niego dziewięciu ciepłych chrupiących kromek w tej samej chwili.

Tosty smarujemy masłem i już śniadanie gotowe. Życzę wszystkim smacznego oraz udanego wypoczynku, a tym co właśnie wyjechali na ferie 60 cm śniegu pod nartami.


czwartek, 7 lutego 2013

Tłusty czwartek - start!

Witajcie!

Dzisiaj jest tłusty czwartek, a to dobry powód, żeby przygotować słodką przekąskę. Od rana biłem się z myślami - czy mają to być faworki, pączki, a może po prostu coś kupić? I wtedy wpadłem na pomysł potrawy, której smak pamiętam z dzieciństwa - to racuszki.  Więc do dzieła!


Potrzebne produkty:
- 30 g drożdży
- 0,5 kg mąki
- 2 jajka
- 420 ml mleka
- cukier (dwie łyżki powinny wystarczyć)
- olej
- sól

Jak to mówią, czas to pieniądz, więc nie zwlekając dłużej wstawiamy mleko na palnik i trochę podgrzewamy. Wrzucamy do niego drożdże, cukier, jajka i dwie szczypty soli oraz wlewamy nie wielką ilość oleju. Co do cukru, to lepiej nie dodawać go za dużo, bo potem ciasto będzie się przypalać. Mieszamy produkty, aż wszystko dobrze się rozpuści.



Do dużej miski wsypujemy mąkę i dodajemy do niej naszą drożdżową miksturę. Mieszamy wszystko do momentu aż składniki się połączą, a powstałe ciasto nie będzie się zbytnio lepić.

Pora przykryć miskę serwetką i odstawić w ciepłe miejsce. Tu na pomoc przyszedł mi piekarnik, który bardzo lekko rozgrzałem. Okazał się świetnym miejscem, bo ciasto nieomal uciekło mi z miski. Po 1,5 godzinie zabrałem się za smażenie racuchów.



Na patelnię wlewamy olej (ja miałem rzepakowy) tak, żeby przykrył dno. Czekamy aż się rozgrzeje i już możemy nakładać ciasto. Jako, że robiłem to pierwszy raz w życiu to nie obyło się bez drobnych kłopotów. Za podpowiedzią Kasi wyposażyłem się w dwie łyżki. Jedną z nich nabierałem ciasto, a drugą, mokrą zsuwałem je na patelnię. Jakoś to szło po chwili racuszki wyglądały tak jak powinny. Smażymy je z obu stron, do czasu aż się zarumienią.

Teraz pozostaje tylko wyciągnąć cukier puder, marmoladę, polewę czekoladową i co, kto tam jeszcze lubi i już można świętować tłusty czwartek. Ciekawe czy tylko w Polsce, co chwilę są jakieś święta?


Życzę wszystkim czytelnikom smacznego i wracam do jedzenia:)
Aha, z podanej przeze mnie ilości produktów wychodzi tyle racuchów, że trzy osobowa rodzina powinna się spokojnie najeść. W razie potrzeby zawsze można wszystko przemnożyć przez dwa lub trzy;)

wtorek, 5 lutego 2013

Kuchnia skandynawska w Polsce lat 90-tych

Välkommen!

Od dłuższego czasu obiecywaliśmy sobie z Kasią, że opiszemy na blogu pewną książkę, którą otrzymaliśmy od naszych serdecznych znajomych. Sami odkryli ją w ciemnych zakamarkach antykwariatu. Są jeszcze ludzie, którzy takie miejsca prowadzą i tacy, którzy je odwiedzają. Autorem tajemniczej publikacji jest Teresa Cichowicz-Porada, a jej tytuł brzmi: "Kuchnia skandynawska". Nasi przyjaciele wiedzą co lubimy;)
 

Pozycja ta została wydana w 1991 roku, a kiedy napisana? Nie wiadomo. We wstępie dowiadujemy się, że głównym kryterium doboru przepisów była dostępność produktów na naszym rynku, a raczej ich niedostępność. Dlatego potrawy z łososia, kawioru, małży, banana czy ananasa pojawiają się tylko na "gościnnych występach", bardziej jako ciekawostki. Dzięki temu czytelnik w tamtych czasach był w pełni świadomy charakteru kuchni skandynawskiej, a jednocześnie nie zaprzątał sobie głowy potrawami niemożliwymi do zrealizowania. Dla młodego pokolenia iPhona może to być niezły science fiction.


W opisywanej pozycji nie znajdziemy przepisów, jak wyraziła się autorka, szokujących nasze podniebienia, czyli na przykład sławnego już na całym świecie surströmming. Ale co tam! Z następnej wizyty w kraju Wikingów przywieziemy puszkę tego skandynawskiego przysmaku i przeprowadzimy degustację. Podobno, najlepiej otwierać ją w głębokiej, leśnej głuszy, z daleka od ludzkich gospodarstw.

Mimo to książka jest bardzo ciekawa i zawiera masę przydatnych przepisów. Kilka z nich postaram się zrealizować, a przebieg zmagań oraz efekty zaprezentuję tutaj na blogu. 


Ha en bra dag!

niedziela, 3 lutego 2013

Prawie wiosenna sałatka

Nastał czas, aby uderzyć w rondle, gdyż w niedzielny poranek jasne, słoneczne promienie zwinnie wyciągnęły nas z łóżka. W taki dzień, aż chce się eksperymentować. Szybki rzut oka do lodówki i już wiem co będzie na śniadanie.

 Potrzebne produkty:
- sałata (zwykła)
- kostka twarogu (półtłusty)
- puszka groszku konserwowego
- jogurt naturalny
- olej z oliwek (z pierwszego tłoczenia, bo lubię)
- sól i pieprz

Tylko miska
Przygotowanie sałatki jest niesamowicie proste. Do średniej miski wkładamy umyte i rozdrobnione liście sałaty. Następnie dodajemy twaróg i wsypujemy wcześniej odsączony groszek konserwowy.
Do jogurtu dodajemy, według uznania, sól i pieprz. Mieszamy tak powstały sos. Można do niego dolać trochę oleju z oliwek. Wszystko razem mieszamy i już sałatka jest gotowa. Oczywiście nie zapominamy o spróbowaniu naszego dania zanim poczęstujemy nim domowników.

Ciekawe, czy zamiast groszku sprawdzi się kukurydza z puszki?

Tak rozpoczęty dzień musi być udany. Życzę smacznego!