Łyżka w dłoń!
Dzisiaj przedstawiam Wam bułki przenno-żytnie. Przepis nie wymaga zakwasu ani wielogodzinnego czekania, aż coś, gdzieś zacznie działać.
Potrzebne produkty:
- 0,51 kg mąki żytniej (typ 720)
- 0,7 kg mąki pszennej
- 45 g drożdży
- 45 g masła
- 1,5 łyżki stołowej soli
- łyżka cukru
- 0,9 l wody
Przyda nam się duża miska, w której zmieszczą się wszystkie produkty i bez problemu będziemy mogli je wymieszać. Wlewamy do niej letniej wody następnie dodajemy drożdże i cukier - mieszamy. Odstawiamy wodę z drożdżami na pół godziny. Ja w tym czasie wyskoczyłem do sklepu, bo okazało się że nie ma soli...
Następnie odmierzamy potrzebną ilość mąki i razem z solą oraz roztopionym masłem dodajemy do miski z drożdżami. Przed nami najcięższa praca, czyli zmiksowanie składników. Na początku mieszałem łyżką, potem rękoma. Ostatecznie wyłożyłem ciasto z miski na stolnicę oprószoną mąką i ugniatałem dalej, podsypując małe ilości mąki. Chodzi oto, aby uzyskać masę, która się nie klei.
Gdy uzyskamy odpowiednią konsystencję ciasta, to przerabiamy je na bułki. To znaczy, jeszcze chwila - robimy z niego płaskie placki średnicy +/- docelowej bułki. A teraz jeszcze zostawiamy ciasto do wyrośnięcia na około 50-60 min.
Pieczenie
Bułki pieczemy, w zależności od ich wielkości, 15 do 20 min. w temperaturze 230 st.C.
Bułki wyszły przesmaczne i miałem obawy, czy coś zostanie na rano do zrobienia zdjęć. Nawet ich nie zdążyłem policzyć...
Do tego pieczywka, wszystko pasuje od dżemu po pastę rybną:)
Życzę smacznego!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą własne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą własne. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 14 lutego 2013
środa, 13 lutego 2013
Bułki z mąki żytniej
Witajcie!
Dzisiaj mnie coś opętało i wieczorem połowicznie spełniłem swoje marzenie kulinarne, którym było upieczenie własnego chleba. Upiekłem bułki, a to już tylko mały krok do pięknego, własnego, pachnącego bochenka:)
Jutro wynik dzisiejszych wypieków i sprawdzony jak zwykle przepis.
Życzę wszystkim dobrej nocy!
Dzisiaj mnie coś opętało i wieczorem połowicznie spełniłem swoje marzenie kulinarne, którym było upieczenie własnego chleba. Upiekłem bułki, a to już tylko mały krok do pięknego, własnego, pachnącego bochenka:)
Jutro wynik dzisiejszych wypieków i sprawdzony jak zwykle przepis.
Życzę wszystkim dobrej nocy!
Subskrybuj:
Posty (Atom)



